|
23.09.2007 R. – UPRAGNIONE ZWYCIĘSTWO!

Mimo słonecznej pogody, na Rafax Stadion przybyło mniej kibiców niż zwykle. Było to spowodowane czarną serią miejscowej drużyny, ale jednak najwierniejsi fani liczyli dzisiaj na sukces. Gnieźnianie podejmowali u siebie Zagłębie Lubin – rywala w walce o utrzymanie się w VI lidze. Trener wraz z managerem Rafaxu znów zmuszeni byli do zastosowania eksperymentów w składzie. Na szczęście paru zawodników wróciło do gry w niezłej formie, dlatego pole manewru było szersze. Zaskakujące było ustawienie zawodnika defensywnego w ataku. Vladimir Kopkov (Rafax) to jednak wszechstronny zawodnik i nie bez powodu ma na swoim koncie kilkanaście goli. Udowodnił to już w 5 minucie spotkania, kiedy to po świetnym prostopadłym podaniu za plecy obrońców, strzelił z ostrego konta. Zagłębie to jednak klasowa drużyna, nie zmartwiła się takim obrotem sprawy i po kwadransie gry wyrównali stan na 1 – 1. "Emocji nie było końca!" Tak krzyczał później jeden z kibiców podczas przerwy, gdyż w 18 minucie wspomniany wyżej Kopkov zaliczył kolejnego gola, ale jak! - zdobytego nożycami z powietrza. Po tych zdarzeniach zespoły groźnie atakowały, ale brakowało skuteczności. Szaleństwo na trybunach trwało do końca I połowy. Po wznowieniu gry Rafax uzyskał nieznaczną przewagę, przez co Lubinianie niebezpiecznie zaostrzyli grę. Sędzia stonował graczy kartkami, a gospodarze w końcu uspokoili wydarzenia trafiając po raz trzeci do bramki rywala. Rezultat 3 – 1 wreszcie dał Gnieźnianom zwycięstwo i powrót do walki o utrzymanie się.Mało kto spodziewał się, że mecz pomiędzy Z Góry Przegrani - FC Woye będzie tak trudny dla gospodarzy. Przyjezdni zastosowali taktykę pressingu i mieli nadzieję wykorzystać tradycyjnie już słabe początkowe minuty zawodników Z Góry Przegrani. Ale jednak trenerowi udało się przestawić swoich graczy i oto wreszcie miejscowi ruszyli z animuszem od pierwszych minut. Pomogło to w zdobyciu gola w 11 minucie, czym rozzłościli graczy FC Woye. Nerwy graczy przyjezdnych nie zaowocowały lepszą grą, ale wyeliminowaniem rywala z powodu kontuzji. Nic więcej ciekawego w pierwszej połowie kibice nie zobaczyli. Po wejściu graczy na następne 45 minut kibice oczekiwali czegoś ciekawszego na boisku. Tak się jednak nie stało, kopanina, kontuzje i brak ładnych akcji znudziło nieco publikę. Mimo kuriozalnej sytuacji, w której po kontuzji gracza FC Woye nie miał kto wejść za niego z ławki rezerwowych sytuacja na tablicy wyników nadal nie zmieniała się. Dopiero na 15 min. przed końcem gry, gospodarze trafili po raz drugi, ale to było wszystko, na co było ich stać. Niepokoi to trochę Panią manager, gdyż mecz decydujący o awansie zbliża się wielkimi krokami.Ten mecz dla zespołu Shymki był niezwykle ważny. Spisany na straty FC Haczinsony Ostrów Wlkp. musiał też coś wskórać w tej konfrontacji. Oba kluby są blisko degradacji do VII ligi i każdy punkt ma niebagatelne znaczenie. Mecz mimo prawie pełnych trybun nie był dla kibiców emocjonujący. Obie drużyny bały się samego siebie. Dwie akcje na całą I połowę, to trochę mało, a na domiar złego jedna z tych akcji, to gol dla gości. W przerwie podobno było tak głośno w szatni zespołu Shymki, że sprzątaczki ewakuowały się na z góry upatrzone pozycje. Kolejne minuty gry, to nadal nieporadność gospodarzy. Coś tam próbował Ainar Osjamets (Shymki), ale to ciągle było za mało. Frustracja połączona z niedowierzaniem wzrastała wraz z upływającym czasem. FC Haczinsony Ostrów Wlkp. nie dały szans miejscowym i ich porażka stała się faktem. Niespodziewanie tabela stała się bardzo interesująca w dolnych jej strefach, a zespół Shymki musi coś zmienić w swoich poczynaniach.Na koniec mecz kolejki, czyli Muranowianka Muranow v. Mławianka. Lider tabeli – Mławianka mogła tutaj stracić cenne punkty, na co liczyła formacja Z góry Przegrani. Wiedzieli też o tym goście, więc przygotowali się do tego starcia solidnie. Ruszyli od pierwszych minut, nie rozglądając się na boki. Będący w znakomitej formie Hubert Budzyń (Mławianka) był klasą samą dla siebie. Dwie sprawne akcje i rezultat na tablicy 0 – 2. Kibice nieco pobudzili się, kiedy ich pupile zredukowali niekorzystny wynik na 1 – 2 i tak zakończyła się I połowa. Szczęście było blisko, kiedy to gospodarze w trakcie kolejnych 45 minut wyrównali dzięki Jimeno de Pablo Gómeza (Muranowianka). Ale ostatecznie bohaterem okazał się inny znakomity gracz. Henryk Molarny (Mławianka) nie pierwszy raz ratuje swój zespół w trudnej sytuacji. W 71 minucie wpisał się na listę strzelców zapewniając zwycięstwo gościom 2 – 3. Walka trwała do końcowego gwizdka, ale wynik nie zmienił się. Dzięki temu nadal mamy niezwykłe emocje i ciasno na szczycie tabeli.
|
16.09.2007 R. – NIE DALI RADY.

Tylko najwięksi optymiści liczyli, że mecz Rafaxu Gniezno z Muranowianką Muranow zakończy się chociażby remisem. Zdziesiątkowani kontuzjami, rozbici psychicznie Gnieźnianie, mogli co najwyżej bronić się, aby nie przegrać wysoko. Mimo to prawie pełne trybuny wspierały miejscowych, ale euforii nie było słychać. Nie można powiedzieć, że zawodnicy nie starali się, bo nawet w pierwszej połowie dwukrotnie zagrozili bramce gości, ale brak skuteczności spowodował, że Muranowianka trafiała jak z karabinka snajperskiego. Najpierw w 30 minucie Zdzisław Złotowski (Muranowianka) zaaplikował gola, 2 minuty później kolejny gol i w końcu na zejście do szatni rezultat brzmiał 0 – 3. Po przerwie jeszcze tylko najaktywniejszy na boisku, choć nisko oceniany - Anselmo Peralta (Rafax) walczył o honor, ale nic to nie pomogło i mimo nie wykorzystania rzutu karnego goście wywieźli dobry wynik z Gniezna - 0 – 4.Pogromu bali się kibice ostatniego klubu w tabeli - FC Haczinsony Ostrów Wlkp., gdyż musieli zmierzyć się z liderem – Mławianką. Ale miejscowi gracze nastawili się na walkę i mocno umotywowali wyszli na murawę. Nie mniej trochę ich ambicje zgasił Hubert Budzyń (Mławianka), który w 4 minucie strzelił pierwszą bramkę. Haczinsony pozbierały się i niespodziewanie wyrównały niecały kwadrans później. Szkoda jednak, że obrona miejscowych myliła się często i do przerwy rezultat był korzystny dla przyjezdnych. Po wznowieniu Mławianka ostro ruszyła za ciosem i stłamsiła podopiecznych Pana Mariusza. Nie było szans się wybronić i padły kolejne gole. Po 68 minutach gry wynik 1 – 4 nie dawał już nadziei publiczności. Podnieśli na chwilę spuszczone głowy, kiedy to gospodarze zmienili nieco wynik na 2 – 4, ale to było wszystko na co było stać graczy z Ostrowa.„Doły” tabeli miały swoje małe mistrzostwa, gdyż to spotkanie mogło zaważyć o być, albo nie być w VI lidze. Po reorganizacji FC Woye podejmowały beniaminka - Shymki. Po niespokojnym początku pierwszej połowy, kiedy to jeden z zawodników zobaczył żółty kartonik, miejscowi zaczęli dominować. Zaowocowało to bramką, a przyjezdni odpłacali się nieczystą grą. Kolejne kartki nie wpływały pozytywnie na grę Shymki. Karny w II połowie pogłębił kryzys na boisku, gdyż Fredrik Hatling (FC Woye) najpierw spełnił zadanie egzekutora rzutu karnego, a następnie błysnął na 3 minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego ustanawiając rezultat na 3 – 0.Pełne trybuny zasiadły w Lubinie, gdzie miejscowe Zagłębie miało za rywala Z góry Przegrani. Widać było, że silny pressing na rywalu chcieli zastosować gospodarze, ale ci są zbyt doświadczeni, aby nie przeciwstawić się takim praktykom. Już w 3 minucie przedarli się przez pozornie silną obronę Zagłębia i plan miejscowych zaczął się sypać jak domino. Augustin Tabula (Z góry Przegrani) z łatwością gubił rywali i cieszył się jak dziecko, po tym jak w 17 i 18 minucie wpakował dwa gole. Do przerwy było już po meczu. Wynik 0 – 4 budził postrach, czy aby nie będzie pogromu. Druga odsłona spotkania nic nie zmieniła na boisku. Lubinianie spoglądali tylko na zegar boiskowy, cierpiąc przy każdej minucie spędzonej na murawie, a rywale atakowali i poprawiali sobie bilans bramkowy. 0 – 8 to jedna z najdotkliwszych porażek tego sezonu.Tabela ciągle bez zmian. Na odpowiedź, kto awansuje z pewnością trzeba będzie poczekać na starcie gigantów, czyli Z Góry Przegrani – Mławianka. Nabiera rumieńców natomiast walka o utrzymanie się, gdyż bardziej pewne zespoły jak Rafax są w osłabieniu, a te pozornie skazane na pożarcie zaczynają pokazywać pazury. Będzie jeszcze w tej lidzie niezwykle ciekawie.
|
09.09.2007 R. – CZARNE CHMURY NAD RAFAXEM.

Na rewanżowe spotkanie z zespołem Z góry Przegrani Rafax Gniezno wyszedł z nieco zmienionym ustawieniem i z zamysłem nowej taktyki. Gra z kontry, to miał być klucz do zwycięstwa. Początkowa faza spotkania nawet zaimponowała Pani Manager miejscowych, co było widać po minie. 5 minuta spotkania i na tablicy zaskakujący wynik 0 – 1 dla gości z Gniezna. Ale pech Rafaxu nadszedł w 30 minucie, kiedy to na noszach boisko musiał opuścić gwiazdor linii pomocy Enrique Pelegrín (Rafax). To nie mogło pozostać bez wpływu na grę. Do przerwy Z góry Przegrani zdołali zmienić niekorzystny wynik na 2 – 1, a po wznowieniu gry fenomenalny Ruud-Jan Ronteltap (Z góry Przegrani) kończył dzieło zniszczenia. Gnieźnianie nie mogli się już pozbierać i tracili kolejne gole, co w konsekwencji dało jedną z najwyższych porażek tego sezonu – 5 – 1.
„Porażki nie bolą, bo układ kalendarza spotkań tak się ułożył, że trudne zespoły mamy za rywali właśnie teraz, ale bolą straty zawodników, a ich kontuzje wyglądają na wielotygodniowe” – tak żalił się po meczu manager Rafaxu – Raf_B.Lider tabeli Mławianka miał za rywala odradzający się FC Woye. Odradzający, gdyż już wydawało się że ten zespół zniknie z boisk VI ligi, a tu nagle działacze ściągnęli do klubu nowe gwiazdy. Nie są one jeszcze zgrane, aby robić furorę, ale z zainteresowaniem publika przyglądała się jak zagrali. Gracze Mławianki nie czekali jednak na rozwój wydarzeń i wzięli sprawę w swoje ręce. W 2 minucie meczu pokonali bramkarza przyjezdnych i kontrolowali wydarzenia na boisku. Robili to na tyle skutecznie, że rywale zdobywali… kartki, a Mławianka gole. Po 45 minutach było 2 – 0, dlatego FC Woye rzuciło się do odrabiania strat. Ten zamiar zakończył się jedną, nieskuteczną akcją i kolejnym kartonikiem, tym razem koloru czerwonego. Mecz ostatecznie nie mógł się inaczej zakończyć, a na pożegnanie gospodarze poprawili wynik na 3 – 0.Shymki pałały chęcią rewanżu za porażkę sprzed tygodnia, kiedy to Zagłębie Lubin wygrało 3 – 0. Mecz od pierwszych minut układał się odwrotnie, niż można było przewidywać. Zawodnicy Shymki wyglądali dziś jak po zatruciu pokarmowym, gdyż nie mogli skonstruować praktycznie żadnej, groźnej akcji. Za to goście strzelali bramki jak z procy. W 40 minut ustrzelili 3 gole i mecz już mógł się praktycznie zakończyć. Chyba tylko przypadek sprawił, że tuż przed zejściem do szatni rezultat zmienił się na 1 – 3, ale to już w niczym nie pomogło. Druga połowa to imitacja piłki nożnej – Shymki udawały, że atakują, Zagłębie czekało na końcowy gwizdek, a publiczność raz rozbawiła się, kiedy to Tor Grondona (Shymki) tak uderzył piłkę, że powaliła ona jednego z przeciwników trafionego w miejsce, które dla mężczyzny nigdy nie jest przyjemne...Muranowianka Muranow miała spore problemy ze zwycięstwem w poprzednim meczu z FC Haczinsony Ostrów Wlkp. Dziś miało być inaczej… i było. Miażdżąca przewaga od pierwszych minut pozwoliła na gola w 22 minucie. Ale później miejscowi nie mogli nic ciekawego zwojować i na przerwę zeszli tylko z jednym trafieniem. Uwagi trenera poskutkowały na tyle, że przewaga na boisku Muranowianki była jeszcze większa (88% posiadania piłki). To w końcu zmusiło Haczisonów do uległości i strat bramkowych. 4 – 0 po 75 minutach gry spowodowało rozluźnienie w szeregach graczy z Muranowa. Pomogło to w zdobyciu honorowej bramki, ale nic nie zmieniło jeśli chodzi o sytuację w tabeli ligowej.Wyraźnie tabela podzieliła się na dwie części - silnych i słabych. W obydwu przypadkach bezpośrednie mecze wyłonią mistrza ligi oraz spadkowiczów. Rafax Gniezno mimo 4 porażek z rzędu nie traci nadziei na korzystne rezultaty, gdyż słabsze drużyny dopiero przyjadą do Gniezna.
|
02.09.2007 R. – FC WOYE ODPADA?
Dziś wyjątkowo na początek nie o meczu Rafaxu Gniezno, a o zespole FC Woye. Nieoczekiwanie manager Woysky spasował i najprawdopodobniej już w połowie sezonu skazał swój zespół na degradację z VI ligi. Wszystko wyszło na jaw, gdy na mecz FC Woye – Mławianka miejscowi nie wyszli na boisko. Walkower był oczywisty, a spekulacji na temat przyczyn takiego zachowania nie było końca. Na oficjalne zapytanie nie mamy jeszcze odpowiedzi.Wracamy jednak do meczu Rafaxu, który zmierzył się z arcytrudnym rywalem, jakim był Z Góry Przegrani. Przeciwnik pretenduje do awansu, ale Gnieźnianie dawali wyraźnie do zrozumienia, że walka będzie do ostatnich minut. Pierwsza połowa to sporadyczne ataki gości i „obrona Częstochowy” Rafaxu Gniezno. Założeniem w tym meczu było nie stracić gola i liczyć na możliwość może przypadkowego, ale bramkowego ataku. Po przerwie jednak Z Góry Przegrani przedarli się przez zasieki Rafaxu i zdobyli gola. Martín Zabaleta (Rafax) miał szansę jeszcze sprawić sensację i doprowadzić do remisu, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Znów minimalna porażka podopiecznych Rafa_B stała się faktem, ale widać potencjał w tej drużynie.Zagłębie Lubin miało za przeciwnika zespół Shymki. Przyjezdni po cichu liczyli na 3 punkty, ale jak ogólnie wiadomo w Lubinie ciężko wygrać (ostatni przegrany mecz u siebie - 15.04.2007). Potwierdziło tą teorię zdobycie pierwszej bramki w 11 minucie przez Zagłębie, a następnie kolejne dwa gole w drugiej połowie. Dość gładko zdobyte bramki zdeprymowały managera Shymo (Shymki), który po meczu powiedział: „ja się dziś skompromitowałem, bo w sumie po cichu liczyłem na 3 punkty. Niestety zła taktyka”. Po tym starciu Zagłębie awansowało w tabeli i wyraźnie ma zwyżkę formy.FC Haczinsony Ostrów Wlkp. mający nóż na gardle musiały coś pokazać w rywalizacji z Muranowianka Muranow. Nastawienie podobno mieli niebywałe, chcieli gryźć trawę i zgnieść rywala jak robaka. I rzeczywiście start mieli imponujący, 37 i 38 minuta to dwa gole i realne szanse na spełnienie ich marzeń. Ale w przerwie meczu stracili koncentrację. Jimeno de Pablo Gómez (Muranowianka) pokazał klasę i dość szybko doprowadził stan meczu na 2 – 2. Ostatnie 6 minut regulaminowego czasu gry, to istny horror. Obie formacje nie chciały remisu, dlatego miejscowi wnieśli się na wyżyny i podnieśli poprzeczkę na 3 - 2, ale co z tego jak minutę później znów remis. Pogodzeni z tą sytuacją Ostrowianie już powoli myśleli myśleli końcowym gwizdku sędziego, a to niespodziewanie wymieniony de Pablo zamarzył o hattricku. Szok i niedowierzanie! Na tablicy świetlnej 3 – 4! Czy to koniec Haczisonów?Mamy półmetek rywalizacji. Wyraźnie widać, że walka o awans będzie rozgrywać się pomiędzy Mławianką, Z Góry Przegrani i Muranowianką Muranow. Co do spadków, to nic nie jest pewne, może za wyjątkiem zespołu FC Woye. Rafax Gniezno i jego manager jest pełen optymizmu. Spodziewał się gorszych wyników, choć przed nami cała druga seria meczy i różnie może być. Faktem jest, że liga jest niezwykle silna i utrzymanie się w VI lidze będzie nie lada wyzwaniem.
|
26.08.2007 R. - PONOWNIE MAŁO BRAKOWAŁO.
„Dali z siebie wszystko” – tak ocenił po meczu występ swoich podopiecznych manager Rafaxu Gniezno. Faktycznie wyjazdowy mecz z Muranowianką Muranow był niezwykle trudny, o czym wiadomo było jeszcze przed spotkaniem. Nad samym ustawieniem zawodników trener główkował przez kilka dni, co przyniosło ciekawe efekty, ale tylko na pierwszą połowę. Praktycznie miejscowi wyprowadzili tylko jedną, groźną akcję, a Gnieźnianie w tym czasie zdobyli gola i nadal straszyli bramkarza z Muranowa. Po przerwie gra się wyrównała i dość długo trybuny ziewały z nudów. Dzieci starszych fanów piłki nożnej pytały już „kiedy to się skończy”, aż tu nagle w 79 minucie padła wyrównująca bramka. Muranowianka załapała wiatr w żagle, poszła za ciosem i minutę później gracze świętowali zwycięskiego gola. Wynik 2 – 1 podłamał przyjezdnych, a siły nie pozwoliły już na doprowadzenie do remisu. „Wielka szkoda…” – ciągnął na konferencji prasowej Raf_B.Shymki w meczu z FC Woye mogły skutecznie wpłynąć na swoje losy w VI lidze, gdyż w przypadku porażki przeciwnika ich sytuacja punktowa będzie nadal mizerna. FC Woye – główny kandydat do spadku na gwałt potrzebuje zwycięstw, ale czy czasem ten klub już nie złożył broni? W każdym razie miejscowi nie mieli ochoty zastanawiać się nad przeciwnikiem, należało ich wykończyć już w pierwszych minutach gry. Dali sobie pół godziny na rozpoznanie formacji gości i przypuścili szturm. 32 minuta i 1 – 0, chwilę później poprawka na 2 – 0 i czas na przerwę. Burza mózgów w zespole FC Woye przyniosła efekt w postaci kolejnych strat bramkowych. Najpierw wyróżniający się na boisku Fritz Ankergren (Shymki) strzela trzeciego gola, potem na noszach boisko opuszcza czołowy pomocnik gości. To był szok i koniec marzeń o korzystnym wyniku. Skrzętnie korzystali z tej okazji gracze z zespołu Shymki pakując ostatecznie 6 goli, przy stracie jednego przypadkowego. Gołym okiem widać, że FC Woye powoli staje się „dawcą punktów”, a klubowa kasa świeci pustkami.Pretendent do awansu Z Góry Przegrani miał do „zaliczenia” dziś mecz z Zagłębiem Lubin. Własna publiczność miała pomóc w spektakularnym zwycięstwie, tak przynajmniej zapowiadała Pani manager przed meczem. Pełne trybuny, niezwykła oprawa wizualna, to musiało nieco zdezorientować przyjezdnych. Ale zespół Z Góry Przegrani pokazał już, że pierwsze minuty meczu są dla nich kryzysowe. Jest to prawdopodobnie brak koncentracji. Złośliwi twierdzą, że Pani manager wbiega zawsze do szatni udzielić „cennych” wskazówek, czym rozprasza zawodników, gdyż ci zamiast słuchać wpatrują się w jej nieprzeciętne nogi. No i tak też na boisku się stało, w 3 minucie goście strzelili dwie bramki! To niecodzienne zdarzenie wprowadziło w osłupienie nawet odwróconych tyłem ochroniarzy, ale szybko się obudzili, bo w 4 minucie było już 1 – 2. Pressing Zaglębia nieco uspokoił grę i przez pół godziny nic się nie działo. Miejscowi jednak wykorzystali ten czas na znalezienie słabych punktów przeciwnika i rozpoczęła się kanonada. Do momentu zejścia na przerwę udało się zmienić wynik na 4 – 2 i można było już mówić, że „jest po meczu”. Co prawda miejscowi stracili jednego zawodnika, powalonego kontuzją, to i tak II połowa należała już do nich. Kolejne gole wprawiały w miły nastrój kibiców, a na koniec wystrzelono race świetlne z powodu pięknego wyniku 7 – 2.Lider - Mławianka miał raczej łatwe zadanie, gdyż na ich boisko zawitali FC Haczinsony Ostrów Wlkp. – przedstawiciele niższej części tabeli. Jakie notowania bukmacherów, taka gra na murawie. Mławianka dyktowała warunki i w pierwszej połowie nie dała szans dojścia przeciwnikowi do sytuacji strzeleckich. Sama natomiast przeprowadziła 3 ładne akcje zamienione na bramki. Po wznowieniu gry nic się nie zmieniło, gracz Henryk Molarny (Mławianka) dwoił się i troił, by wreszcie ustrzelić sobie 5 hattricka w karierze! 5 – 0 to sprawiedliwy wynik, patrząc na boiskowe zmagania obydwu drużyn. FC Haczinsony Ostrów Wlkp. powoli szykują się na VII ligę, choć podobno chcą jeszcze walczyć.Tabela VI.621 ligi powoli zaczyna dzielić się na dwie połówki, a w zasadzie na 3 walczące o awans zespoły i na resztę, walczącą o jaknajlepsze miesca. Za tydzień mamy półmetek zawodów, więc szeroka analiza wydarzeń już wkrótce.
|
19.08.2007 R. - O KROK OD REMISU, O DWA OD ZWYCIĘSTWA.
Nie dużo brakowało, aby trudny, wyjazdowy mecz Rafaxu Gniezno z Zagłębiem Lubin zakończył się korzystnym remisem. Zawodników przywitały na boisku trudne warunki atmosferyczne, co skutecznie przeszkadzało w konstruowaniu akcji. Nie mniej lepiej znający swoją murawę gospodarze w pierwszej połowie nie mieli nic do powiedzenia i przegrywali 0 – 1. Gnieźnianie w pierwszych 45 minutach nie wykorzystali dwóch dogodnych sytuacji, co zaczęło się mścić w drugiej połowie. Najpierw w 69 minucie padło wyrównanie, potem kolejne składne akcje i Zagłębie osiągnęło wynik 3 – 1. Na moment odżyły nadzieje przyjezdnych, gdyż na 9 minut przed końcowym gwizdkiem Rafax zniwelował straty na 3 -2, ale to już w niczym nie pomogło i porażka stała się faktem.FC Haczinsony Ostrów Wlkp. miały dziś niepowtarzalną szansę odbicia się od dna tabeli, gdyż na ich stadion przybył zespół Shymki. Oba kluby walczą o każdy punkt, ponieważ ich potencjał nie pozwala na rywalizację z najlepszymi. Nastawienie obydwu ekip było wojownicze, dlatego też po pierwszych 20 paru minutach sędzia uruchomił zestaw kolorowych kartoników. Osłabienie graczy z Ostrowa spowodowane kontuzją i strata gola mocno ich zdezorientowało, ale do przerwy wytrzymali i liczyli na ruchy trenera. W drugiej połowie gracz Vidar Martinsen (Shymki) stał się bohaterem. Strzelił drugiego gola, a minutę później padła trzecia bramka. To był gwóźdź do trumny FC Haczinsonów, a ich całkowity zgon dopełnił się po kolejnej, groźnej kontuzji ich zawodnika. Na koniec czerwony kartonik zobaczył wspomniany Vidar Martinsen, czym ostudził trochę radość małej grupy przyjezdnych kibiców.Mławianka - Muranowianka Muranow to hit V kolejki spotkań. Oba kluby z takim samym dorobkiem punktowym, oba na szczycie tabeli. Mimo tych podobieństw na boisku nie było tego widać. Miejscowi wyraźnie górowali i nie pozwalali gościom na konstruowanie jakichkolwiek akcji. Mławianka systematycznie budowała przewagę i już w pierwszej połowie osiągnięty rezultat 3 – 0 nie dawał nadziei na przynajmniej remis. Tylko działacze Muranowianki Muranow wiedzą, dlaczego na ich bramce stoi tak niedoświadczony zawodnik, który na domiar złego opuścił boisko z powodu kontuzji. Miejscowi nie zmieniali stylu gry i druga połowa również należała do nich. Ostatecznie 4 – 0 pozwoliło temu klubowi zakotwiczyć się na 1 miejscu w tabeli.Drugi faworyt rozgrywek - Z Góry Przegrani, po reorganizacji w składzie miał na swojej drodze do pokonania zespół FC Woye. Rywal może nie imponujący, ale grający na własnym stadionie. Potęga gości jednak niespodziewanie została ujarzmiona w pierwszych 45 minutach gry. Gracze FC Woye dzielnie stawiali czoła i nawet osiągnęli niezły, remisowy rezultat. Po wznowieniu gry Pani manager zespołu Z Góry Przegrani skrycie przełknęła gorzką ślinę po tym jak zobaczyła piłkę w siatce jej bramkarza. Dopiero taki obrót spraw zdopingował jej zawodników do gry. Diametralnie zmieniła się sytuacja i grad bramek zasypał miejscowych. Szok i zniechęcenie ogarnęło FC Woye jak przy wyniku 2 – 5 jeszcze na noszach został zniesiony ich jeden z lepszych zawodników. Z Góry Przegrani zdobywając 3 punkty zrównali się jedynie w tabeli z Mławianką i już samotnie liderują.Za tydzień przedostatnia kolejka pierwszej części rozgrywek. Rafax Gniezno ma przed sobą dwa trudne spotkania z czego działacze liczą na minimum 1 punkt. W najgożej rysuje się przyszłość przed FC Haczinsony Ostrów Wlkp., gdyż prawdopodobnie znów nie zdobędą punktów.
|
12.08.2007 R. - KOLEJNA, MIŁA NIESPODZIANKA!

I znów pięknie było na Rafax Arena w Gnieźnie! Rano ostatnie dźwigi opuszczały plac budowy, w związku z modernizacją wielkości trybun. Działacze już byli pełni szczęścia, że się udało dokończyć prace do czasu rozpoczęcia meczu z FC Woye. Nieopacznie sprzedano bilety na komplet siedzeń i nie było pewności, czy budowa zakończy się na czas. Ostatecznie pełne trybuny zasiadły i od razu padł rekord frekwencji – 24760 widzów.
Zawodnicy Rafaxu Gniezno znów wybiegli w eksperymentalnym ustawieniu, czyżby to nowa strategia trenera? Już w 2 minucie meczu po rzucie karnym miejscowi prowadzili 1 – 0. Sytuacja mocno zdekoncentrowała przyjezdnych i nie mogli się pozbierać. To wykorzystywał Rafax i w wyniku kolejnych ataków, po 30 minutach gry było już 3 – 0. Pierwsza połowa całkowicie należała do Gnieźnian, a i druga nie była odmienna. Tylko raz goście groźnie zaatakowali i nie mieli szans przedarcia się przez skuteczną defensywę rywali.
Po dzisiejszym spotkaniu bilans FC Woye przedstawia się dramatycznie. Na 4 spotkania tylko 1 remis. Kibice tego klubu podobno dość głośno nawołują do zmiany managera.
Mławianka jest na dobrej fali i za przeciwnika miała dziś będący w trudnej sytuacji zespół Shymki. Miejscowi (Shymki) tradycyjnie już skupili się na murowaniu dostępu do bramki i grze z kontry. Od pierwszych minut gry widać było, że ten sposób gry nie przyniesie efektu w postaci chociażby skromnego remisu. Zbyt słaba formacja obronna pozwalała na przedzieranie się graczom Mławianki i oczywiście zdobywanie goli. Po pierwszej połowie Shymki miały już prawie football wybity z głowy, a wynik 0 – 3 nie dawał nadziei kibicom. Po wznowieniu gry przyjezdni poprawili stan posiadania bramkowego na 4 – 0, zabrali rzeczy z szatni i pojechali do domu.
Muranowianka Muranow „szykowała się” podobno na Zagłębie Lubin. Chciano nie tylko wygrać, ale solidnie popracować nad stosunkiem bramkowym. Już w 8 minucie miejscowi wyszli na prowadzenie. Po tym golu jednak zaczęło wiać nudą na boisku. Pressing Zagłębia przynosił efekty, ale w końcu Muranowianka znalazła sposób. Odkryła, że ma w swoich szeregach zawodnika o nazwisku Zdzisław Złotowski, który jeszcze przed przerwą poprawił wynik na 2 – 0. Upalna pogoda przeszkadzała graczom z Lubina, którzy dostali przed wyjazdem błędną prognozę pogody, dlatego nie byli w stanie doścignąć wspomnianego gracza z Muranowa, który popisał się swoją drugą bramką. Wynik był już raczej ustalony, ale gospodarze byli rządni krwi. Wymęczyli przyjezdnych i na ostatnie 10 minut gry przygotowali im kilka niespodzianek w postaci kolejnych goli. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7 – 0, co zaowocowało niemałym załamaniem nerwowym managera z Lubina.
Z Góry Przegrani przechodzą reorganizację kadrową, czy aby nie wpłynie to na losy spotkania z FC Haczinsony Ostrów Wlkp.? – zastanawiali się fani piłki nożnej. Nic bardziej złudnego, 3 minuta – gol, 4 minuta – gol i oto mamy nadal silny zespół. Do przerwy gospodarze wcisnęli jeszcze jedną bramkę i wyraźnie kontrolowali przebieg meczu. FC Haczinsony w miarę upływu czasu gry tracili siły i ich kondycja nie wyglądała okazale. Środek boiska co raz częściej należał do zespołu Z Góry Przegrani przez co organizowali oni kolejne groźne akcje, a dwie z nich przyczyniły się do zmiany wyniku na 5 – 0.
IV kolejka spotkań ligowych była dość ciekawa i należy zauważyć, że wszystkie przegrane dziś zespoły nie strzeliły ani jednej bramki. W tabeli wyraźnie zaznaczyła się czołówka, gdyż aż 4 zespoły mają po 9 punktów. Sporą niespodzianką w tej „czwórce” jest z pewnością Rafax Gniezno, ale najtrudniejsze mecze jeszcze przed nimi.
|
05.08.2007 R. - ZASKAKUJĄCY UKŁAD W TABELI!

Dzisiejszy ligowy mecz Rafaxu Gniezno zapowiadał emocje, ale mało kto się spodziewał, że aż takie. FC Haczinsony Ostrów Wlkp. – gospodarz zawodów nie miał przed meczem dobrej sytuacji w tabeli, więc gnieźnieński klub był jak najbardziej dobrym materiałem na zdobycz punktową. Pierwsza połowa upłynęła w przyjacielskich nastrojach, gdyż oba zespoły obdarowały się dwoma bramkami. Rafax zastosował po raz pierwszy w swojej historii nowe ustawienie 4 - 5 – 1, co nieco zdezorientowało przeciwnika. Powodem takiej decyzji trenera było wykluczenie czołowego napastnika (kontuzja), więc postanowił wzmocnić inne formacje. Taki układ zaczął procentować w II połowie spotkania. Wyraźne braki kondycyjne zaczęły dokuczać graczom z Ostrowa, co skrzętnie zaczęli wykorzystywać przyjezdni. Około 50 minuty spotkania błyskotliwe akcje Gnieźnian podciągnęły wynik na 2 – 4. Najlepszy na boisku - Marius Pedersen (FC Haczinsony), co prawda skorygował cyfry na tablicy świetlnej na 3 – 4, zdobywając jednocześnie hattricka, ale to było za mało. Rafax wyczuł swoją szansę i wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności pakując do bramki piątego gola.
„Olbrzymi sukces, którego raczej się nie spodziewałem” – powiedział zaraz po spotkaniu Raf_B.
Hitem kolejki miał być mecz Mławianka vs. Z Góry Przegrani. Skazani na sukces przyjezdni mocno się czuli po ostatnich zwycięstwach w lidze i w Pucharze Polski. Ale kiedyś przychodzi zmęczenie materiału. Intensywność meczy na najwyższym poziomie, oraz gra na trudnym obcym terenie w końcu się zemściła. Pierwsze minuty gry już uradowały miejscowych kibiców, gdyż zobaczyli oni piłkę w siatce przeciwnika. Ale później gra wyrównała się i po pół godzinie było 1 – 1. Mławianka jednak rosła w oczach i goście zaczęli tracić grunt pod nogami. W momencie zejścia do szatni na przerwę było już 3 – 1 i znów, jak to było tydzień temu, trzeba było motywować zawodników w szatni. Pomogło, ale nieznacznie, gdyż mała poprawa humorów w postaci jednej bramki to zbyt mało. Miejscowi szaleli na boisku i bramki zaczęły sypać się jak z rękawa. 7 – 2 to szok dla byłego już lidera tabeli – Z Góry Przegrani.
FC Woye koniecznie potrzebowali punktów przed III koleją spotkań. Zagłębie Lubin było w podobnej sytuacji, więc przegrany skutecznie mógł pogorszyć swoją sytuację. Gracze FC Woye rozpoczęli ładnie, od bramki i przez godzinę meczu utrzymywali korzystny wynik. Zagłębie jednak obudziło się i mimo kontuzji jednego z zawodników rozpoczęli szarżę. Akcje na tyle były skuteczne, że z dobrego wyniku miejscowych pozostały tylko wspomnienia. 1 – 3 na koniec meczu zagwarantowało gospodarzom ostatnie miejsce w tabeli.
Shymki po dobrym starcie na początku sezonu już nie mogą odnieść korzystnego wyniku. Na ich drodze stanęli dziś Muranowianka Muranow. Miejscowi okupowali własną bramkę i czyhali na kontrę. Nie mniej przyjezdni nie mieli problemów i przedzierali się przez mur zawodników. Dwa razy na tyle skutecznie, że do 81 minuty prowadzili 0 – 2. Kiedy już nastawili się na obronę wyniku kibicom Shymki wróciły nadzieje. Jednak z wyniku 1 – 2 cieszyli się niezmiernie krótko. Chwilę po stracie gola Muranowianka wsadziła trzecią bramkę i o remisie nie było już mowy. Mecz twardy, obfitujący w faule, kontuzje i kartki mocno osłabił obie drużyny przed kolejnymi spotkaniami ligowymi.
Sytuacja w tabeli po III kolejce jest niezwykle interesująca. Aż 4 zespoły mają po 6 punktów. Wszystkie zespoły zaliczyły już „wpadkę” przegrywając przynajmniej po jednym spotkaniu. Nieoczekiwanie dobry układ wysforował Rafax Gniezno na drugie miejsce, ale wszyscy w klubie zdają sobie sprawę, że jest to sytuacja chwilowa. Nie mniej jest to najwyższa pozycja za czasów managera Rafa_B.
|
02.08.2007 R. - KONIEC PRZYGODY Z PUCHAREM POLSKI.

Nie udało się pokonać zdecydowanie silniejszego rywala w rozgrywkach Pucharu Polski. Reprezentujący V ligę - Białystok FC mimo gry na gnieźnieńskim boisku pokazał klasę i nie dopuścił Rafaxu do śmielszych akcji pod ich bramką. Choć do 20 minuty wyglądało wszystko dobrze, a wynik 1 – 1 dawał pewne nadzieje, to później już było tylko gorzej. Wyraźnie lepsze umiejętności techniczne spowodowały, że przyjezdni zdobywali gole bez większego trudu i awansowali na kolejny szczebel rozgrywek pucharowych. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1 – 4. Martwi trenera i działaczy kontuzja jednego z napastników Rafaxu, ale przez to widać było, że zawodnicy nie odpuścili sobie tego meczu i przegrali po walce.
Niespodziewanie inne zespoły VI.621 ligi prawie w całości odpadły z tego prestiżowego turnieju. Tylko „przodownik” ligowej tabeli - Z Góry Przegrani są nadal w rozgrywkach i wyraźnie pokazują, że są zespołem dobrze zorganizowanym.
|
29.07.2007 R. - PIERWSZE 3 PUNKTY!

II kolejka spotkań ligowych i wreszcie pierwszy mecz na Rafax Arena. Publiczność mimo porażki w pierwszym meczu nie zawiodła i wypełniła trybuny po brzegi. Goście – zespół Mławianka przybył do Gniezna jako faworyt, ale jak twierdzi manager Rafaxu – Raf_B „gramy bez obciążeń, wszyscy wiedzą, że możemy przegrywać wszystko, więc nie ma presji na zawodników, a to może spowodować od czasu do czasu miłą niespodziankę”.
Początkowo spotkanie nie zapowiadało tych miłych chwil. Po 15 minutach gry padło gol i gracze Mławianki tonęli w objęciach. Na szczęście ta sytuacja rozzłościła miejscowych i po niespełna minucie doprowadzili do remisu. Rafax poszedł za ciosem i do przerwy niespodziewanie na tablicy świetlnej widniało 2 – 1.
Kolejne 45 minut to walka w środku boiska z czego zwycięsko dwa razy wyszedł Ireneusz Igliński (Rafax), który podniósł stan na 4 – 1. To był szok dla gości, nerwowo jednak nie wytrzymał Gnieźnianin otrzymując drugą żółtą kartkę. Już w osłabieniu nastąpiło dobicie przeciwnika i ostatecznie Rafax Gniezno wygrał 5 – 1 i zdobył pierwsze 3 punkty w VI lidze.
Pozornie łatwe zadanie w tej kolejce mieli gracze z drużyny Z Góry Przegrani, gdyż przyjmowali u siebie beniaminka – Shymki. Typowano wysoką wygraną gospodarzy, ale okazało się, że tak łatwo nie będzie. Co prawda Shymki straciły zawodnika z powodu kontuzji, ale waleczność całego zespołu spowodowała, że po 45 minutach prowadzili 0 – 1. Trener wraz z managerką Panią Asią robili dobrą minę do złej gry i szybko zbiegli do szatni zmieniać taktykę zespołu. Efekty ich pracy kibice zobaczyli w 71 minucie i padło wyrównanie. Twarda gra zaowocowała kartkami, a braki kondycyjne przyjezdnych spowodowały, że niestety w ostatniej minucie meczu stracili oni cenny remis. Shymki ze łzami w oczach schodziły z murawy, ale kibice nagrodzili ich trud brawami.
Zagłębie Lubin po porażce w pierwszej kolejce miało chrapkę na pokonanie FC Haczinsony Ostrów Wlkp., ale i oni mieli niesmak po remisie na własnym stadionie. Zapowiadało się więc na gorący mecz. Ciepło się zrobiło już w 8 minucie gry, gdyż Wielkopolanie zdobyli pierwszą bramkę. Po tym zdarzeniu powiało chłodem, zespoły przeprowadziły jeszcze po jednej, niemrawej akcji i publiczność zdawała się być nieco znudzona. Lubinianie wreszcie po ponad godzinie gry wyrównali, ale w sytuacji na boisku nie za bardzo zaszły zmiany. Parę kartek, kontuzja i nierozstrzygnięte spotkanie, to było za mało aby można było nazwać tą imprezę meczem piłkarskim na wysokim poziomie.
FC Woye miał trudne zadanie, gdyż Muranowianka Muranow jako pretendent do awansu nie posiadał punktów po I kolejce. Po prostu przyjezdni nie mieli wyjścia, jak tylko wygrać. Przez pierwsze 30 minut gry trwało „badanie przeciwnika”. Muranowianka w końcu ruszała i to z impetem. Dwie szybkie akcje i 0 – 2 wydawało się bezpieczną przewagą. Niestety jak się lekceważy słabszego, to często się to mści i po gwizdku na przerwę stan meczu był 2 – 2.
Po wznowieniu gospodarze zaczęli jednak odczuwać trudy starcia z trudnym rywalem. Napór był tak duży, że nie udało się utrzymać korzystnego remisu i ostatecznie rezultat to 2 – 4.
Mało kto się spodziewał tak interesującej kolejki oraz takich wyników, tylko drużyna Z Góry Przegrani nie zanotowała jeszcze wpadki czy słabszego dnia i zasłużenie przewodzi w tabeli.
|
25.07.2007 R. – KOLEJNY KROK W PUCHARZE POLSKI.

Obudzili się z letniego letargu zawodnicy Rafaxu Gniezno i powetowali sobie ligową porażkę odnosząc spektakularne zwycięstwo w Pucharze Polski. Dość podobny pod względem umiejętności – zespół Heffalumpy przybył na Rafax Stadion w prawie najsilniejszym składzie. Mecz rozpoczął się słabo dla miejscowych, gdyż po 20 minutach gry było 0 – 1, ale już następne akcje były optymistyczne. Do zejścia na przerwę Gnieźnianie wyciągnęli wynik na 3 – 1, a w drugiej odsłonie meczu poprawili na 5 – 1.
Wynik cieszy tym bardziej, że w lidze może nie pójść już tak łatwo. Kolejny rywal w rozgrywkach Pucharu Polski reprezentuje co prawda V ligę, ale przy odrobinie szczęścia sukces jest możliwy.
Inne zespoły VI.621 ligi odnotowały następujące wyniki meczy:
Drogeria Natura – Mławianka 1 – 5
Shymki - SpartanieZloci 0 – 1
Goscino Team - Z Góry Przegrani 1 – 9
Stal Mistrzowie Sanok - FC Haczinsony Ostrów Wlkp. 1 – 5
Lisowszczycy - FC Woye 6 – 1
Barkas Braniewo - Zagłębie Lubin 4 – 1
LZS Sokół Świdnik - Muranowianka Muranow 1 - 6
|
24.07.2007 R. - NOWY SEZON, NOWA LIGA, NOWA STRONA!

Z małym opóźnieniem, spowodowanym przebudową strony Rafaxu Gniezno podsumujemy wydarzenia pierwszej kolejki spotkań.
Na początek Rafax Gniezno udał się na stadion zespołu Shymki. Gospodarze podobnie jak Rafax awansował z niższej ligi i jasne dla wszystkich było, że ten mecz należało wygrać. Wyraźnie jednak od początku spotkania przeważali miejscowi i dość łatwo przedzierali się przez obronę przeciwnika. Szybko zdobyte bramki ustawiły spotkanie i do przerwy wynik 3 – 0 wydawał się sprawiedliwy. Po wznowieniu gry Gnieźnianie zorganizowali dwie, trzy niemrawe akcje, ale to było za mało na zdobycie choć honorowej bramki.
Mławianka i Zagłębie Lubin to zespoły, które walczyły między sobą o 3 miejsce w tabeli w poprzednim sezonie. Dość szybko los ponownie wyznaczył ich do walki i zanosiło się na emocjonujące spotkanie. Tłumy widzów stawiły się na stadionie i jeszcze dobrze nie przełknęły przystadionowych kiełbasek jak wynik rywalizacji brzmiał 1 – 1. Zespoły walczyły o każdy metr boiska, co owocowało również karami za brutalną grę. Po kolejnych akcjach z obydwu stron stan na tablicy świetlnej zmieniał się dość często i w końcówce pierwszej połowy gospodarze wyciągnęli wynik na 4 – 2, przez co nerwowo nie wytrzymał Walerian Kensy (Zagłębie Lubin). Czerwona kartka i szanse na wyrównanie zmalały diametralnie. W drugiej odsłonie meczu grał już tylko Henryk Molarny (Mławianka), który pogrążył przyjezdnych zdobywając hattricka. Końcowy rezultat 6 – 3 uradował działaczy z Mławianka Arena, gdyż ich zespół objął prowadzenie w tabeli.
Niezwykle mocne ekipy, pretendujące do awansu spotkały się już w pierwszej kolejce. Muranowianka Muranow – spadkowicz z V ligi podejmował u siebie zespół Z Góry Przegrani. Mecz od pierwszych minut bardzo wyrównany, ale sporo nieskutecznych akcji powodowało, że kibice nie oglądali bramek. Oczy ze zdziwienia przetarli jednak w 31 minucie, kiedy to ich pupile stracili gola. Jednak jedno-bramkowa strata była do odrobienia w drugiej połowie. Tak się przynajmniej wydawało miejscowym, a stało się inaczej, wynik 0 – 2 mocno ich zdenerwował, a jak zobaczyli 3 gola dla gości, trybuny zaczęły pustoszeć.
Ostatnia para pierwszej kolejki to kluby, które zajmowały środkową część tabeli w minionym sezonie. FC Haczinsony Ostrów Wlkp. miały chęć wygrać z FC Woye, ale nieoczekiwanie napotkały na opór przeciwnika i niespodziewanie po 27 minutach przegrywali 0 – 2. Na szczęście w przerwie manager miejscowych głośno pokrzyczał w szatni, nakreślił na laptopie nowe strzałki i oto efekt. FC Haczinsony wyciągnęły wynik na remis i honor zespołu został uratowany.
Nie ma co ukrywać, że Rafax Gniezno raczej będzie tłem dla rywalizacji o czołowe pozycje w tabeli. Trwa nadal mała przebudowa w składzie i być może na drugą część sezonu drużyna zacznie łapać punkty.
Znany manager Raf_B porażką się nie przejął i jak powiedział w jednym z wywiadów: „Właśnie wróciłem z urlopu i biorę się za klub, mam nadzieję, że moje sekretarki mi w tym pomogą, niedługo poznacie te nowe osobowości, które zatrudnię w tym sezonie”.
|
|